Opuszczone miasta i wioski przyciągają turystów oraz poszukiwaczy przygód. Osoby, które o jeden raz za dużo obejrzały przygody archeologa z biczem przy pasku. Trudno jednak odmówić uroku miejscom, które jeszcze kilka, kilkadziesiąt lat temu tętniły życiem. Świat pełen jest tego typu miejsc. Ale, że podobne zjawisko - w Polsce? Owszem, są miasta wyludnione, gdzie pomiędzy blokami biegają wiewiórki i sarny, ale są też miejscowości takie jak Miedzianka, gdzie nie zostało prawie nic.
Filip Springer stworzył reportaż bardzo literacki, skupiając się nie tyle na historii, ile na ludziach, którzy byli jej świadkami. Takie podejście do tematu ożywia książkę, dając czytelnikowi możliwość śledzenia akcji z trochę innej perspektywy, niż tylko biernego obserwatora. Zanim jednak „Miedzianka. Historia znikania.” rozkręci się na dobre, musimy przebrnąć przez zarys historyczny miasta. Choć jest to bardzo dobrze przygotowana część książki, może trochę znudzić. Nie jest to jednak na tyle długi wstęp, by odłożyć reportaż na półkę.
Springer opisuję historię miasteczka, które niszczone było nie ze swojej winy. Wydaje się, że nad Kupfebergiem ( wcześniejsza nazwa Miedzianki) wisiała klątwa, którą autor opisał jako Bestię, powracająca w różnych odstępach czasu i z różną siłą. Miasto jednak zawsze podnosiło się z klęsk, które na nie spadały. Opisy są bardzo szczegółowe i Springerowi należą się duże brawa za przygotowania i godziny jakie musiał spędzić nad researchem.
Gdy autor przechodzi do historii nie tak odległej, książka rozkręca się na dobre. Wojna Światowa ominęła Kupfeberg, ale zabrała ze sobą wielu mężczyzn. Zmieniła się także przynależność miasteczka do kraju. Kupfeberg przestał być niemiecki i nagle znalazł się w Polsce. Jedna ludność odchodziła, a na jej miejsce przychodziła następna, w zależności od panujących w państwie rządów i wpływów. Gdy pojawili się Sowieci, by wydobywać ukryty pod miejscowością uran, miasteczko gospodarczo się rozwinęło. Niestety złoża były ograniczone, a ich wydobycie z roku na rok coraz mniej opłacalne. Przekopane grunty zaczęły stanowić niebezpieczeństwo dla mieszkańców, domy pękały a na polach zaczęły pojawiać się dziury. Właśnie wtedy nadeszła najstraszniejsza i ostateczna Bestia.
Dzięki temu, że poznajemy losy poszczególnych mieszkańców Miedzianki, książka przestaje być tylko reportażem. Staje się powieścią - dobrze napisaną i ciekawą z historią dramatu w tle. „Historię znikania” pełna jest opowieści, które potrafią zaskoczyć i zniesmaczyć. Springer unika na szczęście osądów w sprawie wysiedleń. Temat kontrowersyjny został przedstawiony wyjątkowo sprawnie, widać że nie był podejmowany tylko po to by namieszać w mediach.
„Miedzianka. Historia znikania” to książka, którą warto przeczytać chociażby po to, by odkryć kawałek historii do tej pory znanej nielicznym. Dodatkowo jest naprawdę dobrze napisana i pochłania się ją z przyjemnością.
Wydawnictwo Czarne
Wydanie I, rok 2011
Format: 125x195 mm, oprawa miękka, foliowana i lakierowana, ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
Autor książki, Filip Springer, był gościem naszego programu. Posłuchajcie wywiadu z nim!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz